Środa 12 sierpnia to najciekawszy dzień na niebie od lat — i to w podwójnej dawce. Wieczorem nad Wrocławiem Księżyc zasłoni blisko 85% tarczy Słońca tuż przed jego zachodem, a kilka godzin później zacznie się maksimum Perseidów przy zupełnie ciemnym niebie. Obok osiedla mamy jedno z lepszych miejsc w mieście, żeby to zobaczyć: Park Tysiąclecia. A na noc zostajemy na osiedlu — Kowalove Pole gasi po 22:00 światła.
Zaćmienie zaczyna się we Wrocławiu o 19:17, faza maksymalna wypada ok. 20:09–20:12, a całość kończy się razem z zachodem Słońca ok. 20:19. Słońce będzie wtedy bardzo nisko nad zachodnim horyzontem — bez odsłoniętego widoku na zachód nie zobaczysz nic. I najważniejsze: potrzebujesz okularów zaćmieniowych z normą ISO 12312-2.
Księżyc znajdzie się dokładnie między Ziemią a Słońcem. Pas całkowitego zaćmienia — czyli tego miejsca, gdzie w biały dzień na kilka minut zapada noc — przejdzie przez Grenlandię, Islandię i północną Hiszpanię. Polska leży poza tym pasem, więc u nas zjawisko będzie częściowe: Księżyc nadgryzie tarczę Słońca, ale jej nie zamknie.
Nie jest to jednak byle jakie „nadgryzienie". Zachodnia Polska ma dziś najlepsze warunki w kraju, a Wrocław jest praktycznie w czołówce. Według obliczeń astronomicznych nad naszym miastem zakrytych zostanie ok. 85% powierzchni tarczy słonecznej (magnituda zaćmienia ok. 0,87). Dla porównania — w Rzeszowie będzie to niecałe 60%, a w Lublinie ok. 65%. Kolejnego tak głębokiego zaćmienia widocznego z Wrocławia trzeba będzie czekać latami, więc naprawdę warto dziś wyjść z domu.
Czego się spodziewać w praktyce? Nie ciemności, a raczej dziwnego, przygaszonego światła — jakby ktoś przykręcił ściemniacz. Barwy stają się bardziej metaliczne, cienie ostrzejsze, wyraźnie spada temperatura, a ptaki na osiedlu zwykle na chwilę milkną, biorąc to za wczesny zmierzch. To wrażenie, którego nie widać na żadnym zdjęciu.
To jest ta rzecz, która dziś zdecyduje, czy coś zobaczysz, czy nie. Zaćmienie wypada pod sam koniec dnia, gdy Słońce jest już nisko. Poniżej przybliżona wysokość Słońca nad horyzontem widziana z Wrocławia:
Wniosek jest prosty: z balkonu czy z okna raczej nic z tego nie będzie, chyba że masz naprawdę wysokie piętro i czysty widok na zachód. Blok stojący 200 metrów dalej w tamtą stronę zasłoni całe widowisko. Trzeba wyjść na otwartą przestrzeń.
Szukamy jednego: płaskiego, niezabudowanego horyzontu w kierunku zachodnim i północno-zachodnim. Tuż obok osiedla mamy do tego miejsce niemal wzorcowe.
Warto dotrzeć na miejsce ok. 19:00, żeby spokojnie się rozejrzeć i sprawdzić, czy z wybranego punktu faktycznie widać horyzont. O 19:45 na szukanie lepszego miejsca będzie już za późno.
Uszkodzenie siatkówki przy obserwacji Słońca nie boli i nie daje żadnego ostrzeżenia — skutki widać dopiero po kilku godzinach, a bywają nieodwracalne. Nie zadziałają: zwykłe okulary przeciwsłoneczne, przydymiona szybka, klisza fotograficzna, dyskietka, płyta CD, zakopcone szkło ani patrzenie „przez chwilkę, przez palce".
Jedyne bezpieczne rozwiązanie to certyfikowane okulary zaćmieniowe z oznaczeniem ISO 12312-2 albo specjalna folia słoneczna. Sprawdź, czy nie są porysowane ani przedziurawione — jeśli przez nie widzisz cokolwiek poza Słońcem i najjaśniejszymi żarówkami, są uszkodzone.
Absolutny zakaz: patrzenie przez lornetkę, lunetę czy teleobiektyw aparatu — także w okularach zaćmieniowych. Optyka skupia światło i przepala filtr oraz oko w ułamku sekundy. Filtr musi być zawsze przed obiektywem, nie za nim. Szczególnie przypilnujcie dzieci, dla których to najbardziej kuszący moment całego wieczoru.
Bezpieczna i świetna dla dzieci alternatywa bez żadnego sprzętu: projekcja przez dziurkę. Zrób szpilką otworek w kartonie i rzuć obraz Słońca na drugą, jasną kartkę trzymaną kilkadziesiąt centymetrów dalej — zobaczysz na niej mały sierp. Ten sam efekt daje cień drzewa: prześwity między liśćmi zamienią się w setki maleńkich sierpów na chodniku.
Ta sama faza Księżyca, która daje nam dziś zaćmienie, oznacza nów — czyli niebo bez księżycowej poświaty przez całą noc. A akurat w nocy z 12 na 13 sierpnia przypada maksimum Perseidów, najpopularniejszego roju meteorów roku. Zgranie nowiu z maksimum zdarza się rzadko; poprzednio równie dobre warunki były w 2018 roku, a w zeszłym roku obserwacje psuł jasny Księżyc.
Perseidy to drobiny pyłu z warkocza komety 109P/Swift-Tuttle, w które Ziemia wlatuje co roku w sierpniu. Wpadają w atmosferę z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na sekundę i spalają się na wysokości ok. 100 km — to właśnie te „spadające gwiazdy".
Ile realnie zobaczysz? W katalogach pada liczba 80–100 meteorów na godzinę, ale to wskaźnik dla idealnie ciemnego nieba z dala od miast. We Wrocławiu, przy łunie miejskich latarni, licz raczej na kilkanaście zjawisk na godzinę — i tak jest na co popatrzeć, zwłaszcza że Perseidy potrafią zostawiać jasne, długie smugi.
Nie trzeba wyjeżdżać za miasto. Beach bar przy Jaksonowickiej od godz. 22:00 gasi oświetlenie — bar działa dalej, ale teren pogrąża się w ciemności, czyli w warunkach, o które w mieście najtrudniej. To razem z otwartą przestrzenią daje prawdopodobnie najlepszy punkt na Nowym Dworze, żeby spokojnie doczekać do najciekawszych godzin nocy.
Z zaćmieniem sprawa jest brutalna — trwa niecałą godzinę i drugiej szansy nie będzie. Warto rzucić okiem w niebo już po południu i, jeśli nad Wrocławiem wisi zachmurzenie, wybrać punkt obserwacyjny tam, gdzie zachodni horyzont wygląda na najbardziej przejrzysty. Czasem wystarczy szczelina w chmurach nisko nad horyzontem.
Z Perseidami jesteśmy w lepszej sytuacji. Rój jest aktywny mniej więcej od 17 lipca do 24 sierpnia, a jego aktywność wokół maksimum spada łagodnie — jeśli dziś niebo się zachmurzy, kolejna noc albo dwie nadal będą bardzo dobre. Po prostu meteorów będzie trochę mniej.